Minęły równo 3 miesiące od momentu gdy ukończyłam granie w
Human Revolution. Poprzednik wstrząsnął mną do granic możliwości.
Zaczarowała mnie ta futurystyczna fabuła, poczucie osaczającego zagrożenia,
ciekawi NPCe i generalnie okrzyknęłam tę grę jako jedną z moich „najulubieńszych”.
Mankind Divided, choć nie jest grą kiepską, to jednak nie zasługuje na ocenę na
poziomie swojej poprzedniczki. Tytuł wart jest zapoznania się, jednak tym razem
w fotel nie wgniata. Ot graficzna uczta dla oczu, ciekawa, fabularna
kontynuacja augmentowanego świata, fajna mechanika no i przede wszystkim dobra
rozrywka. O ile jednak mam chęć wrócić do Human Revolution, to Mankind Divided
nie przejdę po raz drugi już na pewno.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarty świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarty świat. Pokaż wszystkie posty
15 marca 2017
22 stycznia 2017
Mass Effect 2
Po czym poznaję, że gra mi się podobała? Oprócz tak
oczywistych rzeczy jak popadanie w zachwyt, mam jeszcze inny wyznacznik.
Zasiadając do pisania recenzji o jednym z lepszych tytułów lubię delektować się
pisaniem, wspominać całą grę, wracać do niej myślami. Mass Effect ukończyłam w
30 godzin, a wiem że można by siedzieć nad tytułem dwa razy dłużej. Jednak był to tylko jeden magiczny weekend. Gdyby nie ustawiczne podawanie
kropli do oczu już dawno moje gałki wypłynęły by poza oczodoły i podzieliły
losy pierwszej Normandii. Ten kto czytał moje dywagacje na temat pierwszej
części trylogii Mass Effect ten wie, że nie do końca byłam nią zachwycona. Ale
dałam szansę części drugiej i była to doskonała decyzja. Już po kilku
pierwszych minutach zakochałam się w grze i zarwałam dwie kolejne noce przed
monitorem (co zdarzyło mi się ostatnio chyba dekadę temu).
16 stycznia 2017
Mass Effect
Mass Effect. Jeśli nie kojarzysz tej gry, to z pewnością
kojarzysz przynajmniej sam tytuł. Nie? No to już nic nie poradzę. Ominął Cię
dość ciekawy kawał popkultury, który to trwa nieprzerwanie do dziś. Mass
Effect, to nie tylko (jak dotąd) trylogia gier akcji, ale również tetralogia
powieści wydawanych pomiędzy tymi trudnymi dla graczy momentami – premierami
kolejnych gier.
Nie ma sensu na recenzowanie gry z punktu widzenia
dzisiejszego rozwoju gier pod kątem wizualnym. Nie ma co ukrywać – pierwszy Mass
Effect już nieco się zestarzał, ale jeśli ktoś ma aż tak wyjątkową awersję do
mało efektownych teł sprzed dekady zawsze może sięgnąć po upiększające grę
mody. Tak więc wyobraźmy sobie, że cofamy się w czasie do dnia premiery Mass
Effect.
6 stycznia 2017
Quantum Break
Można wierzyć w różne rzeczy, ale czy uwierzycie, że do
Quantum Break przekonała mnie już sama okładka gry oraz tematyka poruszająca
zagadnienia fizyki kwantowej? Naprawdę więcej nie było mi trzeba. Żadnych
trailerów przed rozgrywką, żadnych cudzych letsplejów, żadnych wcześniejszych
recenzji. Po prostu zasiadłam i od pierwszych minut wiedziałam, że to jest to. Więcej - często mam przebłyski geniuszu (żart) i po pierwszych kilku sekundach wiem już, że gra będzie doskonała. Tak było i tym razem.
Zaginięcie Ethana Cartera (redux)
Co jest takiego fenomenalnego w tej grze, że jedni pieją z zachwytu, a inni unoszą jedynie oczy do góry i mamroczą coś w stylu „jakbym chciał popatrzeć na widoczki, to poszedłbym do lasu”? No właśnie, czy jakiś tytuł (prócz Minecrafta) może budzić tak skrajne emocje? Jak widać może i zdaje się, że chyba wiem dlaczego…
22 grudnia 2016
Deus Ex: Human Revolution
Gra, którą tu recenzuję jest zaprawdę czymś
wyjątkowym. Gry takie jak ta sprawiają, że zadaję sobie pytanie „dlaczego
dopiero teraz?” No właśnie – dlaczego tak długo zwlekałam z Deus Ex? A no
dlatego, że w mojej „karierze” gracza długo z podium nie schodził Call of Duty
i wszystkie inne gry akcji wydawały mi się głupimi strzelankami. O jakże się
myliłam. Deus Ex: Human Revolution to jedna z najbardziej rozbudowanych
fabularnie gier. To nie tylko gra akcji, ale i sprytnie wpasowany RPG. A w
dodatku, niesie w sobie filozoficzny przekaz.
2 września 2016
South Park Kijek Prawdy
Chamska, bezpruderyjna, bezwstydna, rasistowska,
seksistowska, bez zahamowań, arogancka, grubiańska, nieokrzesana,
nieprzyzwoita, ordynarna, prostacka, prymitywna, wulgarna, świńska, obcesowa,
sprośna i niepoprawna politycznie. Taka jest gra South Park: Kijek Prawdy.
Gromadzi w sobie wszystko co najlepsze (dla niektórych spaczonych jednostek) i
najgorsze zarazem. Więc jeśli pierdzenie przy stole i dłubanie w nosie jest dla
Ciebie bezsprzecznym aktem złego wychowania – nie graj. Dobrze Ci radzę.
Dłubania w nosie co prawda w South Park nie ma, ale pierd ściele się gęsto.
6 sierpnia 2016
The Assembly
Czym jest Assembly łatwo odgadnąć już na pierwszy rzut oka. Gra
stworzona przez brytyjskie studio nDreams specjalizujące się w tworzeniu
produkcji pod gogle VR jest kolejną z serii „wirtualnych spacerów”. Gry tego
typu mają zarówno wielu zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Mówi się,
że owe produkcje nie są grami, a interaktywnymi filmami. Po części jestem
skłonna się z tym zgodzić. Jednak Assembly czym by nie było, od miana „interaktywnego
filmu” ratuje się rozmaitością zagadek i łamigłówek. I choć nie są one
specjalnie wysokiego poziomu, to zapewniają zabawę na około 6 godzin.
10 czerwca 2016
Sherlock Holmes: The Devil's Daughter
My: fani, zwolennicy i obsesyjnie miłujący (to o mnie)
postać Sherlocka Holmesa czekaliśmy na kolejną odsłonę gier sygnowanych jego
nazwiskiem dwa żałośnie długie lata. I oto jest - Sherlock Holmes: The
Devil's Daughter.
Najczęściej zadawanym pytaniem odnośnie gry było: jak bardzo
inna będzie ta gra od Testamentu Sherlocka Holmesa czy Zbrodni i Kary? Odpowiedź brzmi: nie
bardzo. Nie poczytuję tego jednak jako wadę, bowiem gra została od czasów
„Zbrodni i Kary” mocno rozbudowana. Niestety dla fanów klasycznych przygodówek,
rozbudowanie to oznacza elemeny rozgrywki takie jak czasówki czy
zręcznościówki. Wszelkie te „dobrodziejstwa” można co ciekawe, pominąć. Tak
samo jak elementy logiczne. Przyjdzie nam więc zmierzyć się z rozwiązywaniem
zagadek typowych dla point and clicków, ale też rozegramy bijatykę, czeka nas
strzelanina, będziemy skradać się czy też balansować na linie. I podkreślę raz
jeszcze: wszystko to można pominąć magicznym klawiszem spacja. Czy jest to
dobre rozwiązanie? Nie mnie oceniać. Ilu graczy, tyle opinii. W każdym razie
osoby, które wolą skupić się na samej fabule i nie chcą na wiele godzin utknąć
przy zadaniu logicznym, będą zadowolone. Sprawę trzeba też postawić jasno: gra znów
jest prosta. Daje satysfakcję, jednak dla miłośników myślenia „aż czacha dymi”
Devil’s Daughter może być rozczarowujące. Jedno jest pewne: czasy Holmesa jako
typowej gry point and click przeminęły bezpowrotnie.
24 maja 2016
Firewatch - recenzja
Firewatch to kolejna przygodówka z serii „chodzonych”. Jak widać, forma ta zdobywa coraz szersze rzesze zwolenników, toteż gry takie nieustannie powstają. Co jakiś czas dostajemy w swoje ręce istne perełki, z mistrzowską fabułą, mistrzowską grafiką i generalnie niektóre gry nie pozwalają nam na oderwanie od nich wzroku. Firewatch niestety do takowych nie należy. Owszem, jest historia, ale na kolana nie rzuca. Jest też nieco bajkowa, innowacyjna grafika, ale kopara nie opada. A do tego wpasowana we wszystko muzyka. Nie najgorsza, ale i w pamięć nie zapadnie, jak sama gra.
Everybody's gone to the rapture - recenzja
Świat istniał na długo przed nami i będzie istniał jeszcze przez długi czas, bez nas. - Dr. Katherine (Kate) Collins – EGTTR.
„Everybody's Gone to the Rapture" czyli w wolnym tłumaczeniu „Wszyscy dostąpili wniebowzięcia” to gra wyjątkowa. Tę grę się albo kocha, albo nienawidzi. Ja należę do tych pierwszych.
Twórcy podczas tworzenia fabuły posiłkowali się takimi książkami jak „Śmierć trawy” Johna Christophera czy „Dniem Tryfidów” Johna Wyndhama. Obie te powieści należą do postapokaliptycznego nurtu science fiction z przełomu lat 60. i 70. Obie te powieści łączy istota obcych, którzy starają się zniszczyć ludzi czy to za pomocą wirusa, czy za pomocą oślepiania szerokich mas ludzkich.










