Kiedy ukazały się pierwsze informacje odnośnie dzieła
Natsume na PC, wraz z nimi pojawiły się wielkie nadzieje na hit pokroju Back to
Nature. Poniższa recenzja będzie często odnosiła się właśnie do tytułu z 2000
roku po pierwsze właśnie dlatego, że był tak dużym hitem, a po drugie dlatego,
że jest to jedyna część w którą grałam jeszcze przed Light of Hope.
Light of Hope to po raz kolejny symulator farmy będący
erpegiem z elementami ekonomicznymi. Choć wielu może nie rozumieć fenomenu gier
rolniczych, to trzeba przyznać, że cieszą się one wielką popularnością. Androidowy
Hay Day, bardziej realistyczny Farming Simulator od GIANTS Software czy właśnie
seria Harvest Moon mają niezliczone rzesze fanów, które nie wydają się kurczyć. Ich
popularności upatruję w mocno powtarzalnej, ale uzależniającej rozgrywce mającej na celu stałe rozwijanie sprzętu i okolicy. Harvest Moon ma przewagę nad podobnymi mu grami tym, że wkomponowano w
niego jeszcze tło fabularne. Harowanie od świtu do nocy w polu jest nieco
przyjemniejsze, jeśli wiesz, że możesz tu założyć rodzinę, lub przeżyć magiczną
przygodę. Czy Light of Hope pomoże nam taką przeżyć?
