środa, 14 września 2016

The Walking Dead Sezon 1

Wczuj się w rolę mężczyzny, który dopiero co zabił kochanka swej żony, a teraz siedzi na tyłach wozu policyjnego i oczekuje na zamknięcie w celi. Co może wyratować go z tak beznadziejnej sytuacji? Oczywiście narodziny Żywych Trupów. Kiedy nieuważny policjant kierujący autem wpada na bezmózgi korpus idącego zombiaka historia zaczyna nabierać tempa i nie traci go niemal ani na chwilę. 



Historie o zombie mają już niemal sto lat, jednak to za sprawą Roberta Kirkmana i jego komiksu The Walking Dead, chodzące trupy są znane całemu światu. Zaraz po komiksie zaserwowano nam serial, a rok 2012 przyniósł grę. Nie jedyną z resztą pod szyldem Żywych Trupów, jednak wyjątkową, bo będącą swego rodzaju prekursorem w kategorii gier przygodowych. Mowa oczywiście o produkcjach oferujących nam możliwość dokonywania wyborów (zwłaszcza moralnych) mających wpływ na dalszą rozgrywkę. Producent, jakim jest Telltale Games nie było może pierwszym oferującym takie rozwiązania, jest zdecydowanie pierwszym, który uczynił to na taką skalę. Rozgłos i dobre noty gry nie są spowodowane jedynie szyldem The Walking Dead. Gra Telltale to coś więcej niż bezmyślne klikanie myszą w hotspoty. Gra Telltale to przede wszystkim ogryzione do krwi (którą nie pogardziłyby Zombiaki) paznokcie i wytrzeszcz spowodowany wielokrotnie myślą „i jaką mam niby podjąć decyzję?” 

Lee i Clem czym zaskoczy ich apokalipsa?

Wspomniany już skazaniec to Lee – jeden z dwóch głównych bohaterów. Człowiek, którego pokochałam i którego pokochały miliony. Drugą z postaci jest Clementine – ośmioletnia dziewczynka, która została pozostawiona samą sobie przez rodziców. Lee i Clem spotykają się na samym początku tego pięcioepizodowego sezonu i tak zostają już do jego końca. Pomimo, że Clementine można również ze spokojem mianować protagonistką serii, to sterować będziemy tylko jako Lee. 

Kenny - przyjaciel czy wróg? To w dużej mierze zależy od nas
A sterowanie to ogranicza się do klasycznego WSADu oraz klawiszy myszy. Widok 3D pozwala postaci na swobodne przemieszczanie się po planszach i tam gdzie trzeba zbieraniu itemów lub używaniu ich we właściwych miejscach. Nie będzie to jednak stanowiło wyzwania umysłowego, gdyż mając do użycia wcześniej znaleziony klucz, w menu drzwi rozwinie nam się opcja użycia klucza. Dodatkowymi klawiszami, których użyjemy są Q oraz E. Przydatne będą one jedynie podczas scen walk. Jak to bowiem w grze z Zombie bywa, od czasu do czasu trzeba będzie z nimi walczyć. Ale spokojnie, walki są bardzo proste, a gdy już jakiś żywy trup nas rozbebeszy, zaczynamy walkę od nowa. 

A na horyzoncie horda nieumarłych
Pierwszy sezon oferuje wiele smaczków dla fanów uniwersum TWD. W pierwszym odcinku spotkamy Glenna oraz Hershella znznych zarówno z komiksów jak i serialu. Przyjdzie nam też wysmarować się wnętrznościami zombiaków, aby móc się między nimi poruszać. Oprócz samych szwędaczy natkniemy się na wszelkiej maści psychopatów, kanibali czy szabrowników gotowych zabić za kawałek kaszanki. 

Co? Nie grałeś jeszcze w The Walking Dead?
Jednak prawdziwa moc gry od Telltale leży w fabule i emocjach, jakie wywołuje. Rodzicielska miłość, jaka łączy dorosłego skazańca i bezbronną dziewczynkę to coś abstrakcyjnego, ale w grze została tak przedstawiona, że gracz kupuje to bez krzty marudzenia. Emocje, które budzi ich relacja są wprost nie do opisania. Z jednej strony to zasługa Lee, który pokochał Clem jak własną córką. Z drugiej strony, Clem nie da się po prostu nie kochać. Ta cudowna i mądra dziewczynka potrafi niejednego nauczyć nawet dorosłego mężczyznę, który mocno zbłądził. Ich przypadkowe spotkanie, a niebawem i równie przypadkowe uzbieranie się grupy nieznanych sobie osób prowadzi przez pięć epizodów przez serię niekoniecznie sympatycznych przygód. Wszyscy oni starają się przetrwać apokalipsę zombie, będąc względnie najedzonym (i nie zjedzonym) oraz bezpiecznym. Ich pragnienia prowadzą z kolei do serii decyzji, które trzeba podjąć. I tu zaczyna się drugi zaraz za fabułą najistotniejszy element gry – podejmowanie decyzji moralnych. 

Gra nie szczędzi graczowi brutalności
Wielu krytykowało, że są pozorne, jednak po dwukrotnym przejściu gry mogę bez obaw napisać, że nie zgadzam się z tym w całości. Trzeba zacząć od powiedzenia, że wiele podjętych przez nas decyzji niosą za sobą inne zwieńczenie danej sytuacji. Od nas zależy kto na przykład umrze, komu zechcemy pomóc, komu przyznać racje żywieniowe, czy jaki chcemy mieć do kogoś stosunek (i automatycznie, czy ten ktoś będzie nas lubił). Wiele z naszych decyzji ma swoje echo w bliższej lub dalszej przyszłości. Niemniej znajdzie się też kilka tak zwanych „pozornych” wyborów. Kiedy kategorycznie sprzeciwimy się opuszczeniu kryjówki, grupa i tak podejmie decyzję o wyruszeniu. Jednego z bohaterów nie możemy też (ku mej rozpaczy) uchronić od śmierci. Jednak kilku możemy na nią skazać. Jakby nie było, pozorne wybory są jednak tak dobrze zamaskowane, że gracz niekiedy nie ma nawet świadomości, że nie od niego zależy dalsza rozgrywka. 

Warto też będąc przy temacie decyzyjności wspomnieć, że 4 epizod możemy ukończyć na 8 sposobów. To znaczy nasza grupa może przybrać skład w ośmiu wersjach. Tak więc epizod czwarty możemy ukończyć będąc dalej w kilkuosobowej grupie, ale możemy też zostać osamotnieni. Wszystko to zależy od tego, jakie wcześniej podejmowaliśmy decyzje. 

System walki jest bardzo prosty, wręcz trywialny
O grafice nie da się wiele napisać, gdyż została przygotowana na styl pierwowzoru, to jest komiksu. Te pozornie bajkowe animacje nie zabierają jednak grze powagi. Nieco więcej można napisać o udźwiękowieniu. Ani jedna z postaci nie zdołała mnie razić swoim głosem. Nie były one sztuczne, a aktorzy doskonale wczuli się w grane przez siebie role. Głos Lee idealnie oddawał ciepło jego serca, ale i stanowczość, gdy trzeba było na kogoś nawrzeszczeć lub komuś przyłożyć. Głos małej Clementine (podkładany wówczas przez trzydziestokilkuletnią Melisse Hutchison) budził litość dla tej małej dziewczynki, zwłaszcza gdy płakała. Łamało serce. Na krążku z soundtrackiem znalazło się 19 wybitnych kawałków, które poruszą nawet serca z kamienia. Zwłaszcza track Alive Inside, który jest dla mnie osobistym numerem jeden i który lubię nazywać „piosenką Lee i Clementine”.  Odgłosy otoczenia zostały wykonane z równą starannością co sam sountrack. Co rusz spotkamy się z takimi odgłosami jak krakanie wron, czy  szmery z oddali. A już pojękiwanie głównych sprawców zamieszania (zombiaków) przyprawiają o ciarki. Czynią to zresztą również ich aparycje (czasami niekompletne). 


The Walking Dead jest w moim mniemaniu grą wybitną i przełomową. Jak każda ma jednak swe wady. W jej wydaniu są to „wadziki” bądź „wadunie”. Wybaczcie mi te nieudolne słowotwórstwo, jednak według mnie TWD ma problem jedynie z dwoma rzeczami. Primo: Lee nie potrafi biegać, secundo: nie można przeklikać rozmów. Niby nic ale jednak jedno i drugie nieco sztucznie wydłuża czas rozgrywki, która łącznie sięga niemal 14 godzin. O ile nieumiejętność biegania w czasie apokalipsy Zombie jest rzeczą nie do przyjęcia i rzeczą wręcz śmieszną, to uniemożliwienie graczowi przeklikiwania dialogów można zrozumieć. Bowiem faktycznie przeklikując niektóre z nich, nie bylibyśmy w stanie w pełni wczuć się w fabułę gry i powagę sytuacji, która spotkała naszych bohaterów. Dialogi należy więc czytać dokładnie, aby potem móc ustosunkować się do zaistniałego problemu i w efekcie podjąć nie zawsze łatwą decyzję. (a w praktyce decyzje z TWD są zawsze trudne do podjęcia).

Kenny miewał trudne chwile. Z resztą nie on jeden
Gra łamie serce i chciał-nie chciał skłania do głębszych refleksji. The Walking Dead to gra o przyjaźni, miłości, niesieniu pomocy potrzebującym. Sprawdza poziom naszej moralności toteż możemy dowiedzieć się czegoś o sobie. Czy zostawiłbym na pastwę losu osobę, która zdradziła cała grupę ze strachu o swoje życie? Czy ukróciłbym męki osoby, która jest zjadana żywcem czy zostawił ją samą sobie? Czy okłamałbym kochaną osobę aby żyła w błogiej nieświadomości, nawet gdyby była to ostatnia rzecz, jaką zrobię? Czy narażę zdrowie i życie jednej osoby na rzecz całej grupy? Sprawdź sam. Niektórych swoich decyzji nigdy bym się po sobie nie spodziewała. 

+ fabuła
+ zombiaki
+ ścieżka dźwiękowa
+ realne zachowania postaci podczas apokalipsy
+ poruszające do głębi emocje
+ wybory - nie tak pozorne jak by się mogło wydawać

- główny bohater nie biega, bo i po co podczas apokalipsy?

9/10

Data premiery: 24.04.2012