Pokazywanie postów oznaczonych etykietą detektyw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą detektyw. Pokaż wszystkie posty

1 lipca 2017

Get Even

Sądzi się, że zapominanie jest naturalnym mechanizmem obronnym mózgu, powstrzymującym człowieka od rozmyślań nad przeszłością i ciągłym przeżywaniem na nowo traumatycznych wydarzeń z przeszłości. – cytat z gry.

Najnowsza gra naszego rodzimego studia The Farm 51 pod tytułem Get Even pozwoliła mi nareszcie zanurzyć się w jednej produkcji na dobre. Mimo wszelkich zarzutów poczynionych pod jej adresem, będę broniła Get Even właśnie między innymi dlatego, że zdołał przekonać mnie do siebie na tyle, iż przeszłam go w całości, dobijając jedenastu godzin na liczniku. A przecież o to w gamedevie chodzi: żeby tworzyć gry, które wessą nas w swój świat i sprawią, że będziemy chcieli jeszcze. Jest to niezwykle trudne w zalewie dzisiejszej gamingowej tandety.  

6 stycznia 2017

Zaginięcie Ethana Cartera (redux)

Co jest takiego fenomenalnego w tej grze, że jedni pieją z zachwytu, a inni unoszą jedynie oczy do góry i mamroczą coś w stylu „jakbym chciał popatrzeć na widoczki, to poszedłbym do lasu”? No właśnie, czy jakiś tytuł (prócz Minecrafta) może budzić tak skrajne emocje? Jak widać może i zdaje się, że chyba wiem dlaczego…


31 grudnia 2016

Art of Murder: Klątwa Lalkarza

Zaczarowana jakąś magiczną… magią pierwszego Art of Murder z marszu rozpoczęłam grę w Klątwę Lalkarza – kolejną odsłonę przygód nieco mądrzejszej tym razem agentki FBI – Nicole Bonnet. I wiecie co? Jak na razie magia wciąż trwa.

29 grudnia 2016

Art of Murder: Sztuka Zbrodni

Pierwsza odsłona gier z serii Art of Murder to kawałek dobrego point and clicka. Jest to zdecydowanie sztandarowy przedstawiciel gatunku, gdzie rozwiązujemy zagadki, zbieramy przeróżne rzeczy, rozmawiamy z napotkanymi postaciami i musimy wykazać się logiką. Gra ma już 9 lat, a ja muszę przyznać, że brakuje mi takich właśnie przygodówek. Nieprzekombinowanych, z prostą historią, wyważonymi zagadkami i bez udziwnień w mechanice. Zostało mi powzdychać i od czasu do czasu zagrać w takie właśnie klasyki, aby zresetować swój przesiąknięty gamingową akcją głowę.

24 sierpnia 2016

Gabriel Knight: Sins of the Fathers - 20th anniversary edition

Pierwotna wersja gry Gabriel Knight: Sins of the Fathers wydana w 1993 roku przez Sierra On-line była hitem. W wielu amerykańskich jak i zagranicznych pismach branżowych oceniana była prawie wyłącznie maksymalną liczbą punktów. Zdobyła także wiele nagród w tym nagrodę gry roku (według Computer Gaming World). Gabriel Knight nie skończył swej kariery na części pierwszej, gdyż łącznie wydano trzy gry/ Jednak póki co, tylko pierwsza część doczekała się remakeu. Pierwowzór został tak mocno doceniony przez fanów, że w 20 lat później jego odświeżona edycja ujrzała światło dzienne. Tym razem produkcją zajęło się brytyjskie studio Pinkerton Road (odpowiedzialne za Moebiusa) z główną pomysłodawczynią pierwowzoru na czele. Mowa tu oczywiście o utalentowanej pisarce Jane Jensen.

11 sierpnia 2016

Bear with me

W sierpniu tego roku przygodomaniacy dostali do swych łapek produkt chorwackich producentów z Exordium Games o dwuznacznym tytule „Bear with me”* (Bear jako rzeczownik oznacza w języku angielskim niedźwiedź, jako czasownik – cierpieć, a „bear with me” jako cały zwrot znaczy tyle co… „Proszę o chwilę cierpliwości”)


Twórcy zapowiadali opracowanie epizodycznej gry point and click w stylu noir. I choć nie każdy lubi klimaty noir (ja należę właśnie do tych nielubiących), to grą zachwyciłam się już w momencie pojawienia się samego menu startowego. Menu urzekło mnie (jak cała grafika w grze) swoim czarno-białym przytłaczającym klimatem, ale to co sprawiło, że dosłownie otworzyłam usta zachwytu, była piosenka tytułowa. Śpiewana głosem małej, bezbronnej dziewczynki a jednak wywołała wrażenie, że gra będzie psychotyczna w pozytywnym (dla mnie) słowa tego znaczeniu.

10 czerwca 2016

Sherlock Holmes: The Devil's Daughter

My: fani, zwolennicy i obsesyjnie miłujący (to o mnie) postać Sherlocka Holmesa czekaliśmy na kolejną odsłonę gier sygnowanych jego nazwiskiem dwa żałośnie długie lata. I oto jest - Sherlock Holmes: The Devil's Daughter.

Najczęściej zadawanym pytaniem odnośnie gry było: jak bardzo inna będzie ta gra od Testamentu Sherlocka Holmesa czy Zbrodni i Kary? Odpowiedź brzmi: nie bardzo. Nie poczytuję tego jednak jako wadę, bowiem gra została od czasów „Zbrodni i Kary” mocno rozbudowana. Niestety dla fanów klasycznych przygodówek, rozbudowanie to oznacza elemeny rozgrywki takie jak czasówki czy zręcznościówki. Wszelkie te „dobrodziejstwa” można co ciekawe, pominąć. Tak samo jak elementy logiczne. Przyjdzie nam więc zmierzyć się z rozwiązywaniem zagadek typowych dla point and clicków, ale też rozegramy bijatykę, czeka nas strzelanina, będziemy skradać się czy też balansować na linie. I podkreślę raz jeszcze: wszystko to można pominąć magicznym klawiszem spacja. Czy jest to dobre rozwiązanie? Nie mnie oceniać. Ilu graczy, tyle opinii. W każdym razie osoby, które wolą skupić się na samej fabule i nie chcą na wiele godzin utknąć przy zadaniu logicznym, będą zadowolone. Sprawę trzeba też postawić jasno: gra znów jest prosta. Daje satysfakcję, jednak dla miłośników myślenia „aż czacha dymi” Devil’s Daughter może być rozczarowujące. Jedno jest pewne: czasy Holmesa jako typowej gry point and click przeminęły bezpowrotnie.