Zaczarowana jakąś magiczną… magią pierwszego Art of Murder z marszu rozpoczęłam grę w Klątwę Lalkarza – kolejną odsłonę przygód nieco
mądrzejszej tym razem agentki FBI – Nicole Bonnet. I wiecie co? Jak na razie
magia wciąż trwa.
Co tym razem w trawie piszczy
Rok po poprzednich wydarzeniach, Nicole dostaje kolejne
zlecenie. I o ile cała gra jest zasadniczo ulepszona względem poprzedniczki, to
historia mordercy należy moim zdaniem do słabszych. Nie jest też jednak
najsłabiej. Ot mamy do czynienia z kolejnym seryjnym mordercą. Ma on na tyle
wybujałą wyobraźnię, że swoje ofiary zwiesza pod sufitem na hakach, co ma
symbolizować kukły. Pod ich zmasakrowanymi ciałami zostawia również za każdym
razem misternie wykonaną laleczkę. Fabuła aż tak nie wciąga jak poprzednio,
mimo to okraszona jest motywem klątwy, zemsty po 200 latach, a nawet rozmową z
duchami.
Powiewik nowości
Już tuż po odpaleniu gry widać, że oprawa audiowizualna
została podpicowana. Mamy do dyspozycji więcej ustawień grafiki, a w menu
znajduje się miejsce, gdzie możemy powtórnie obejrzeć cutscenki, o ile je
odblokowaliśmy w trakcie gry. Od razu jednak warto zmienić także ustawienia
muzyki i przyciszyć ją względem dialogów i odgłosów. W przeciwnym razie całość
nie brzmi dobrze, a głosy postaci są zagłuszane.
O ile w Sztuce Zbrodni musieliśmy klikać na postać, aby
wydobyć z niej wszystkie informacje, to teraz do dyspozycji gracza pojawiły się
opcje dialogowe. Sprawiło to wrażenie, że rozmowy są bardziej uporządkowane i
wreszcie wiemy, kiedy wyczerpaliśmy wszystkie tematy. Nareszcie doczekałam się
również dwukliku, który od razu przenosi Nicole do nowej lokacji. Warto jednak
zaznaczyć, że zdarzą się miejsca gdzie tenże nie działa.
Tym razem będziemy również robić więcej zdjęć, zbierać
więcej złomu, eee… przepraszam – więcej znajdziek i sama gra wydaje się też nieco
dłuższa od poprzedniczki. Wcześniej Nicole była również bardziej pazerna, to
znaczy brała znalezione przedmioty mówiąc „może mi się przydać, choć jeszcze
nie wiem po co”. Tym razem nie zbiera już rzeczy na zaś. Czyżby wyleczyła się z
nałogowego zbieractwa? Od czasu do czasu możemy również użyć swojego telefonu
aby zadzwonić do naszej dobrej znajomej z pracy – Ruth, bądź do szefa. Możemy
zadzwonić i popaplać, ale nie jest to zadanie obligujące.
![]() |
W aucie już nie mapa, a GPS przenosi nas do innych lokacji |
Więcej punktów IQ
Nicole wyraźnie zmądrzała i przestała zadawać idiotyczne
pytania. Dużo lepiej radzi sobie z zagadkami i przeciwnościami losu. Niemniej
wciąż słaba z niej istota w sensie fizycznym. Naprawdę nie sądzę, że ten
akumulator był tak ciężki, aby trzeb było przewozić go rikszą… No ale nie
wszystkie kobiety są tak mocarne jak ja :) Wraz ze zmądrzeniem agentki, dostała
ona więcej czasówek oraz zadań logicznych. Zdarzą się też zwykłe zadania na
zasadzie „połącz aby wyszła całość”, a także układanka z jednym pustym przesuwnym
polem. Niby nieco trudniej niż poprzednio ale wciąż bez szaleństwa. No, chyba
że otwieranie drzwi dokumentem prawa jazdy jest czymś normalnym… (A nie sądzę).
![]() |
Pup puk? Jest tam kto? Mam młotek i nie zawaham się go użyć! |
Ładnie, coraz ładniej
Tym razem tropem mordercy zwiedzi takie zakątki jak Kuba,
Paryż, Marsylia czy hiszpańska Azarra. Dobrze jest widzieć Francję, gdy
zamieszkiwała ją jeszcze zdecydowana większość… Francuzów, a na ulicach jeżdżą
same Renaulty Megane . Widoczki też są ciekawe. Cutscenki również ewidentnie
trącą unowocześnioną grafiką. Gdy zobaczyłam, jak światła samochodów „wędrują”
po hotelowym suficie jednego z pokojów, na głos skomentowałam to następująco:
jest miodzio. I naprawdę jest. Gdzieniegdzie skrzypią drzwi balkonowe, zasłona powiewa na wietrze, gdzieś lata sęp (oby nie w oczekiwaniu na mnie), a ruch uliczny jest jeszcze bardziej żywy. Nicole początkowo jest nawet podwożona do
wybranych lokacji. Prawdopodobnie nowy szef bał się, że podzieli los
poprzedniego i wolał przydzielić Nicole kierowcę. Gdy nasza pani detektyw
przechodzi po kawałkach szkła, to również jest to słychać. Szkoda tylko, że gdzie by
się nie włamała, to tupie tymi butami na obcasie, jakby sama się prosiła o
kłopoty. A może ma problemy ze słuchem i sama tego nie słyszy. Nie wiem.
![]() |
Cutscenki są zdecydowanie bardziej dynamiczne niż poprzednio |
Klątwa lalkarza to progres w zakresie audio jak i grafiki.
Nie jakiś kamień milowy, ale jednak grało się przyjemniej, gdy muzyka była
bardziej niż dotąd zróżnicowana, a ruch ust bohaterów w końcu zgadzał się z
tym, co słyszały moje uszy. Jednak jest to wciąż ten sam, dobry Art od Murder.
Nieco dłuższy, nieco bardziej przemyślany, ale ten sam. Pora na razie odetchnąć
od świata Nicole Bonnet, a za jakiś czas przyjrzeć się ostatniej części jaką są Karty Przeznaczenia. Z przyjemnością ponownie zanurzę się w przygodzie wraz z
Nicole. Mam mała nadzieję, że będzie ona jednak nieco bardziej mroczna niż
poprzednie odsłony.
8/10
Data premiery: 13.02.2009