piątek, 6 stycznia 2017

Quantum Break

Można wierzyć w różne rzeczy, ale czy uwierzycie, że do Quantum Break przekonała mnie już sama okładka gry oraz tematyka poruszająca zagadnienia fizyki kwantowej? Naprawdę więcej nie było mi trzeba. Żadnych trailerów przed rozgrywką, żadnych cudzych letsplejów, żadnych wcześniejszych recenzji. Po prostu zasiadłam i od pierwszych minut wiedziałam, że to jest to. Więcej - często mam przebłyski geniuszu (żart) i po pierwszych kilku sekundach wiem już, że gra będzie doskonała. Tak było i tym razem.

W czym tkwi moc Quantum Break?

Moim zdaniem we wszystkim po trochu, ale przede wszystkim w byciu hybrydą świetnego serialu oraz niewiele gorszej gry. Ta podzielona została na 5 epizodów, a pomiędzy nimi dostaniemy odcinki interesującego serialu ze znanymi aktorami. Jako że mamy serial, który jest ważnym elementem całego tytułu, postaci w nim występujące zostały przeniesione do świata gry. Wyszedł z tego naprawdę soczysty kąsek. Łączna ilość godzin spędzona przed Quantum Break to w moim przypadku 10. Jest to ilość satysfakcjonująca jak i cała historia, którą opowiada ta hybryda. Studio odpowiedzialne za Alana Wake’a weszło na rynek z czymś zupełnie nowym, a to się chwali.

O co tu chodzi?

Jack Joyce (Shawn Ashmore) to facet, który ma za sobą trudne dzieciństwo, z jeszcze trudniejszym bratem naukowcem - Willem (Dominic Monaghan). Od kiedy ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym przestali się dogadywać i w efekcie Jack zniknął z życia Willa.

Może i nie w moim guście, ale mimo wszystko piękny (graficznie) Jack

Pewnej nocy Jack dostaje wiadomość od
Paula Serene’a (Aidan Gillen). Paul był przyjacielem braci i razem z nimi wychowywał się od pierwszych lat życia. Serene jest przede wszystkim biznesmenem. Przewodzi firmie Monarch Solutions, która zajmuje się opieką nad szeroko pojętą nauką. Zatrudnia na przykład absolwentów z uczelni w Riverport, a także wspiera finansowo przedsięwzięcia naukowe tej właśnie uczelni.

Jack stawia się na wezwanie Paula, lecz w chwilę później nie jest pewien czy dobrze zrobił przyjeżdżając do dawnego przyjaciela. Jeszcze tego nie wie, ale Paul zafascynowany odkryciami Willa postanowił samemu zabawić się w naukowca i poeksperymentować z czasem. Ale do tego potrzebował właśnie Jacka. Eksperyment z przeniesieniem się w czasie niestety się nie udał i poskutkował pewnymi problemami. Otóż czas na świecie zaczął wariować, a najgorsze jest to, że wszystko to z każdą godziną zmierzało do swoistego końca świata. Czas miał się bowiem zatrzymać. Od momentu nieudanego eksperymentu zarówno Jack jak i Paul zostają obdarzeni specjalnymi mocami wykorzystującymi czasoprzestrzeń. Obaj będą dążyli do naprawienia tego co zepsuli. Problem w tym, że nie ramię w ramie, a walcząc ze sobą. Wszystko dlatego, że mają inny zamysł na tę sytuację. Jack chce ratować świat, a Paul jedynie garstkę wybrańców. Te właśnie różnice sprawią, że z przyjaciół staną się śmiertelnymi wrogami.  

Och, ach - Paul Serene (Aidan Gillen) w akcji

Jak to wyszło?

Na piątkę z małym minusem. Nie jest to mianowicie gra idealna. Należy jednak do ścisłej czołówki gier innowacyjnych i takich, które jeszcze długo się pamięta. Serial pewnie wyidealizuję ze względu na Aidana Gillena (w tym miejscu pozwolę sobie na ochy i achy), choć i męska część graczy wypowiada się o nim (o serialu) pochlebnie. To, ile i jakie sceny obejrzymy zależy też od tego jak będziemy grać – ile znajdziek się doszukamy i jakich wyborów w grze dokonamy. Ale o wyborach później. Na tę chwilę dodam jeszcze, że gdyby z Quantum Break zrobić pełnoprawny serial, byłby to kawałek niezłego science fiction. Zarówno on jak i gra, rozbudowany jest na wielu płaszczyznach fabularnych. Bohaterowie niejednokrotnie okazują się zdrajcami, zmieniają strony, mamy tu spiski, konflikty interesów – oglądając to sami nie wiemy już kto jest czarnym charakterem. Nawet Paula Serene’a nie do końca można tak nazwać. On po prostu nie wierzył, że świat da się jeszcze uratować i utrzymywał, że przeszłości ani przyszłości nie da się zmienić. Podróżując w czasie nie uświadczymy tu więc Efektu Motyla. Motto przewodnie Quantum Break „co ma być to będzie”. Problem w tym, że Jack do końca w to nie wierzył.

W QB zawrzemy wiele znajomości


Quantum Break od kuchni

Gra oferuje trzy poziomy trudności. Gdy to zobaczyłam wystraszyłam się, że poziom łatwy będzie tak samo „łatwy” jak w Deus Ex Human Revolution (czyli wyjątkowo trudny). Jednak faktycznie był łatwy i skradło to czar grania. A można jeszcze w ustawieniach włączyć wspomaganie celowania to sprawi, że gra będzie łatwiejsza nawet niż Tetris. Polecam więc od razy grać minimum na poziomie średnim, aby zachować twarz i odczuwać jakąkolwiek satysfakcję z grania.

To co wyróżnia postać Jacka spośród setek podobnych mu bohaterów to jego moce. Podczas wymiany ognia mamy kilka wariantów manipulowania czasem. Możemy go spowolnić, możemy się teleportować w inny zakątek mapy, możemy wytworzyć wokół siebie „bąbla” który uchroni nas przed kulami, albo zamknąć przeciwnika w innym bąblu aby wszystkie wycelowane w niego kule wbiły się w niego na raz, gdy tylko bąbel pęknie. Moce te ulepszamy, znajdując w czasie gry źródła Chrononu. Upgrade nie jest jednak jakoś dotkliwie odczuwany. Według mnie zbędna zabawka.

Linia Czasu

To, co podobało mi się jednak to
Linia Czasu, dostępna w głównym menu. Można tu na spokojnie prześledzić wszystkie dokumenty, filmy czy maile znalezione podczas gry. Odblokowujemy także jakby pamiętnikarskie nagrania głównych bohaterów, które także przybliżają, a nawet pogłębiają nam historię. Jeśli chodzi o sterowanie Jackiem to jest ono trochę toporne, ale idzie się do niego przyzwyczaić. Chociaż do powolnego poruszania się Jacka trudno przywyknąć. To co należy według mnie pochwalić to odwzorowanie postaci aktorów w wirtualnym świecie. Mimika, uśmiechy, drgania mięśni, a nawet oblizywanie się Paula (och, ach) to coś z górnej półki w grach akcji. Bajeczne są też momenty, gdy za sprawą wariacji czasu upadek czegoś (ciężarówki) odbywa się w zapętleniu. Świetna jest tu też gra świateł. Wszystkiego jednak nie odzwierciedlą screeny. Ma to sens jedynie w ruchu.

Wybory

I nie chodzi tu o wybory miss. Wybory w Quantum Break nie są takimi, do jakich przyzwyczaiło nas na przykład studio Telltale Games. Tu nie ma miejsca na wybory moralne. Już trochę im bliżej do tych, przedstawionych w Life is Strange (które również igrało z czasem i nie można tu uniknąc porównań). I mimo, że nie są to jak już pisałam wybory moralne, to długo wlepiałam gały w monitor zanim podjęłam decyzję. Decyzje te podejmujemy czterokrotnie jako Paul Serene. Dzieje się to pomiędzy epizodami, zaraz przed kolejnym odcinkiem serialu. Mają one wpływ na to, co zobaczymy właśnie w serialu, ale nie mają wpływ na zakończenie gry. Mimo to, są świetne.

Podjęcie właściwego wyboru nie jest łatwe

Karny k*tas za brak polonizacji

Nie narzekam na swój angielski, mimo to czasami niechętnie czytałam długie notatki w grze, właśnie dlatego, że były po angielsku. Sporo tu słownictwa naukowego, co dla wielu stanowić będzie dużą przeszkodę. A jest to niestety konieczne aby w pełni radować się fabułą. Umknie nam wiele smaczków, jak choćby ten, że pierwszy szczur wysłany przez Willa w podróż w czasie wabił się Schrödinger. (Edwin Schrödinger to jeden z prekursorów mechaniki kwantowej). Podczas powstawania gry twórcy współpracowali też z fizykami, więc można się spodziewać wyjątkowo złożonego kontentu leksykalnego. Gdybym nie znała angielskiego, to chyba bym się dla tej gry nauczyła. Może to też dlatego, że gra trafiła tematyką w moje gusta.

Ja też niejednokrotnie łapałam się za głowę grając w Quantum Break
Quantum Break nie jest kolejnym shooterem, kolejną przeciętną grą akcji. Ma w sobie coś więcej. Zbudowany jest na podwalinach nauki, okraszony świetną fabułą i bohaterami. To bardziej eksploracja, podróż przez przygodę pełną niespodziewanych zwrotów akcji. To bardziej gra w serialu, niż serial w grze. Niemniej dla mnie jest czymś ambitnym, wyjątkowym, innym. A jak zawsze podkreślam tego właśnie szukam w grach: innowacyjności, czegoś od czego rozboli mnie głowa i zostawi z mocną rozkminą. Temu tytułowi się udało. 

9/10

Data premiery: 05.04.2016