czwartek, 22 grudnia 2016

Deus Ex: Human Revolution

Gra, którą tu recenzuję jest zaprawdę czymś wyjątkowym. Gry takie jak ta sprawiają, że zadaję sobie pytanie „dlaczego dopiero teraz?” No właśnie – dlaczego tak długo zwlekałam z Deus Ex? A no dlatego, że w mojej „karierze” gracza długo z podium nie schodził Call of Duty i wszystkie inne gry akcji wydawały mi się głupimi strzelankami. O jakże się myliłam. Deus Ex: Human Revolution to jedna z najbardziej rozbudowanych fabularnie gier. To nie tylko gra akcji, ale i sprytnie wpasowany RPG. A w dodatku, niesie w sobie filozoficzny przekaz.


Prequel

Dobrze się składa, że odsłona Deus Ex, którą właśnie opisuję jest prequelem do całej historii zawartej w dwóch grach poprzedzających Human Revolution. Jako że Deus Ex (2000) oraz Deus Ex: Invisible War (2003) straszą już nieco grafiką, ucieszyło mnie zdecydowanie, że aby przejść Human Revolution, nie trzeba znać fabuły jej poprzedniczek.

Trochę fabuły

Rok 2027. Ludzkość stanęła już na tak wysokim poziomie technologicznym, że tak zwane biomechaniczne ulepszenia ludzkiego ciała są czymś powszechnym. Z początku były to niewinne udogodnienia w stylu protez kończyn, bądź protez oka. Brzmi niewinnie. Jednak gdy z czasem branżowi potentaci (w tym pracodawca naszego bohatera - Sarif Industries) zapragnęli rozwinąć technologię jeszcze bardziej, zwykły lud zaczął postrzegać to jako zagrożenie. Z ulepszonych biomechanicznie ludzi zaczęto drwić oraz wyzywać od „druciarzy”. Punkt zapalny ma miejsce w Detroit, gdy do siedziby Sarif Industries wkraczają uzbrojeni po zęby Puryści – czyli przeciwnicy modyfikowania ludzkich ciał. W wyniku ich zamachu Adam Jensen (bohater, którym kierujemy), zostaje dotkliwie raniony, a jego przyjaciółka – Megan Reed – ginie.

Megan Reed - brzydsza siostra JLo

Jedyną szansą aby Jensen przeżył, jest zmodyfikowanie jego dotąd „nieokablowanego” ciała w takie, które jest pełne technologii i ulepszeń. I chociaż Adam „nigdy o to nie pytał” (cytat z gry) to po sześciu miesiącach, gdy wszelkie przeszczepy zdawały się już przyjąć, Jensen wraca do akcji. Ma za zadanie namierzyć kto stoi za tym paskudnym wtargnięciem do Sarif Industries i generalnie, kto stoi za Purystami.

Kontrolując ewolucję

Tak jak szef samego Sarif Industries nazwał biomechaniczne wszczepy kontrolowaniem ewolucji, tak my będziemy kontrolować rozwój naszego bohatera. Jensen ma bowiem możliwość rozbudowywania wielu umiejętności. Twórcy informują, że za jednorazowym przejściem gry nie jesteśmy w stanie rozwinąć wszystkich umiejętności Adama. A gra wraz z zadaniami pobocznymi może trwać ponad 40 godzin. Wykonując zadania zdobywamy tzw. Płytki Praxis. Możemy je także kupić bądź znaleźć grabiąc co popadnie (ciała zabitych przeciwników lub przeczesując szuflady i inne miejsca składowania). Za punkty Praxis kupujemy umiejętności. Mamy do wyboru:
- ulepszenia głowy (Adam może więc manipulować tokiem rozmowy z innymi bohaterami wpływając na dalszą rozgrywkę, może również dostać wszczep ułatwiający mu włamania hakerskie do zabezpieczonych przejść)
- ulepszenia oczu (szersze kąty widzenia przeciwników na hubie bądź widzenie przez ściany)
- ulepszenia pleców (Adam może zeskoczyć z dowolnej wysokości nie zabijając się przy tym)
- ulepszenia korpusu (bohater może oddychać swobodnie nawet gdy w pobliżu rozpylony jest trujący gaz)
- ulepszenia skóry (możemy zaopatrzyć Adama w czyniący go niewidzialnym system maskujący)
- ulepszenia nóg (tu Adam może poruszać się szybciej, ciszej oraz wyżej skakać)
- ulepszenia rąk (wzrost siły Adama, a także stabilizatory ułatwiające celowanie)


Prawda, że trochę tego jest? A to nie wszystko. Ulepszeniom podlegają też bronie, które albo znajdujemy, albo kupujemy u miejscowych handlarzy.

Jak przejść gre?

Pytanie może wydawać się dziwne, jednak odpowiedzi jest kilka, tak jak kilka jest wariantów przejścia gry. Możemy startować jako szturmowiec strzelając do czego się da (czego na dłuższą metę nie polecam, bo gra cierpi na chroniczny brak nabojów), lub w sposób skradankowy. I tę drugą wersję widocznie preferują twórcy. Będąc uzbrojonym w karabiny z tłumikiem i pistolety strzałkowe można kręcić się bezustannie od kraty wentylacyjnej do kraty wentylacyjnej nie będąc zauważonym. Chciałabym jednak zauważyć, że mimo, iż grę możemy przejść na trzech stopniach trudności, to ten najłatwiejszy mimo wszystko do najłatwiejszych nie należy. Trzeba się sporo nagimnastykować, aby nas nie wytropiono i nie ubito. Z drugiej jednak strony często zdarza się że inteligencja przeciwników pozostawia wiele do życzenia. Niekiedy wystarczy schować się za rogiem, a przeciwnicy już krzyczą „gdzie on jest?”. Przy takich okazjach pozostawał mi ino facepalm.

Grafika jak na rok produkcji nie zachwyca, ale lokacje są ciekawe

Ile RPGa w tym FPSie?

Sporo. Prócz naszej głównej misji, gra oferuje wiele zadań pobocznych, które są nijako połączone w systemie RPG. Oznacza to, że trzeba dużo czytać (np. włamując się na poczty elektroniczne współpracowników i nie tylko). Dużo też rozmawiamy z postaciami napotkanymi w grze, a każda z nich ma również swoją historię. Pomimo, że grę możemy zakończyć na 4 sposoby, to już od początku gra oferuje nam różny przebieg. A wszystko to za sprawą tego, jaki pokierujemy rozmowami. 


Możemy odmówić wykonania jakiegoś rozkazu, możemy coś wysadzić, ale wcale nie musimy. Możemy kogoś nakłonić do czegoś, ale może nam się nie udać. Sprytne, bo trzeba przy tym trochę rozkminy, a nie tylko tępego biegania ze spluwą. Warto nadmienić, że pewna misja pozwala nam też dokonać wyboru, czy jeden z naszych przyjaciół ma zginąć czy nie. Może nie jest to do końca wybór, a sposób w jaki będziemy grać. Takie urozmaicenia niezwykle cieszą i wzbogacają rozgrywkę.

Miejscówki

Lokacje są po prostu arcyklimatyczne! Zarówno kwatery Sarif Industries tonące w złocie i czerni, jak i uliczki niebezbiecznej chińskiej dzielnicy. Przechadzając się po Hengshy miałam wrażenie, że mimo, iż aktualnie nie wykonywałam zadnej misji (więc nie groziło mi niebezpieczeństwo), to zaraz ktoś strzeli mi w plecy. A to, co czuje się wchodząc do chińskiego klubu to już bajka. Obszaru do zwiedzania jest całkiem dużo, choć mapy są zazwyczaj kilkupoziomowe, a każdy z poziomów nienajwiększy.

Hengsha - miejsce tak przeludnione, że nad miastem musiano wyudować drugie – wiszące

Wszystko wyważone

W grze nie ma ani przerostu formy nad treścią, ani na odwrót. Wszystkiego jest tyle ile trzeba. Choć można by się przyczepić, ze gra jest trochę nierówna. Nie chodzi tu o tempo gry, a o to, że początkowo jest to bardziej zbieranie wszelkich informacji, a później typowa strzelanka. Warto więc poświęcić czas choćby w początkowej fazie gry na to, aby czytać wszelkie znajdźki, bo są wśród nich zawarte świetne dokumenty przybliżające nam świat Deus Ex. Są to często naukowe badania, a innym razem fragmenty powieści science fiction. Tym cechuje się właśnie Deus Ex – jest to cyberpunk w najcudowniejszej postaci, jaką miałam do tej pory przyjemność poznać. Kiedy nadejdzie chwila, aby podjąć końcową decyzję w grze, obiecuję Wam – nie będzie to łatwe. Mam nadzieję, że wielu z Was tytuł ten skłoni do przemyśleń nad przyszłością ludzkości. Ja zadałam sobie na przykład pytanie: czy istnieje moment, w którym nasza technologia dojdzie do takiego stopnia, że zagrozi nam samym? Czy spowoduje ona jeszcze większe podziały wśród ludzkości? My pewnie tych czasów nie doczekamy, choć śmiem twierdzić, że jesteśmy świadkami ich narodzin.

+ ujmująca atmosfera cyberpunku i zagrożenia
+ skradanka czy strzelanka – trochę tego i trochę tego
+ nieliniowość zadań oraz sporo zadań pobocznych
+ długość rozgrywki
+ nieoczywista historia
+ kapitalny soundtrack

- niekiedy kiepskie celowanie
- wieczny brak amunicji
- poziom łatwy wcale nie taki łatwy


9/10

Data premiery: 23.08.2011