Nie trzeba mi było długo zwlekać aby zagrać w grę Memoranda. Dowiedziałam się o niej na niedługo przed jej premierą. Do sięgnięcia po tytuł przekonały mnie dwie rzeczy: wyjątkowo osobliwe screeny (grafika coś w sobie miała) oraz adnotacja twórców z Bit Byterz o tym, że gra inspirowana jest twórczością japońskiego pisarza Harukiego Murakamiego. I mimo, że przeczytałam zaledwie pół jednego dzieła Harukiego (Norwegian Wood) to zaczarowało mnie ono do szpiku kości (przestałam jednak ją czytać, gdy w mojej głowie zaczęły rodzić się niebezpieczne wizje rzucenia się pod pociąg). Chociaż powieści tegoż autora mają gęstą atmosferę i ciężki, egzystencjalny wydźwięk, to lubię ten klimat. Dlatego z marszu zdecydowałam się na Memorandę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logiczne. Pokaż wszystkie posty
10 lutego 2017
6 stycznia 2017
GRAVEN: The Purple Moon Prophecy
Nie lubię bajerować, toteż zgodnie z prawdą przyznam, że dotąd szerokim łukiem omijałam produkcje HOPA. Hidden Objects w jakie kiedykolwiek grałam rozczarowywały mnie brakiem pomysłu oraz ciągnącą się jak flaki w oleju akcją. Najwyraźniej albo trafiałam na kiepskie produkcje, albo nie zdołałam dokopać się do tych naprawdę dobrych, które mogłyby zmienić moje nastawienie do nich. Graven: The Purple Moon Prophecy zmieniło. I chwała jej za to.
24 listopada 2016
Silence: The Whispered World 2
15 listopada 2016
Yesterday Origins
Czy chciałbyś być nieśmiertelny? To chyba głupie pytanie. Zapewne większość ludzi (a przynajmniej ci zdrowi na umyśle) z otwartymi ramionami powitaliby dar nieśmiertelności. Jednak dla bohatera gry Yesterday Origins dar ten okazał się być przekleństwem. John ma 500 lat i niezliczoną ilość wcieleń za sobą. Wszystko byłoby nawet fajnie, gdyby te wcielenia pamiętał. Bowiem za każdym razem gdy się odradza, jego wspomnienia ulatują niczym wspomnienia alkoholika po mocno zakrapianej imprezie.
16 października 2016
Decay: the Mare
Zarówno pogoda za oknami jak i sam fakt o zbliżających się
Wszystkich Świętych sprzyja indywidualnym rozmyślaniom o istotach zza światów.
Nawet ja, osoba która zaczyna się bać na sam jedynie wydźwięk słowa „horror”,
przy takiej okazji po horrory sięgam. Zarówno w formie książkowej i filmowej,
ale przede wszystkim growej. Nie ukrywam, że próbowałam grać w kilka horrorów i
stąd wiem, że moimi ulubionymi są te, w których nie da się umrzeć. Takim
horrorem jest Decay: the Mare. Bohater umrzeć co prawda na szczęście nie może,
gorzej jednak ma się sprawa samego gracza. Trzykrotnie w grze stanęło mi serce
i dostałam skurczu żołądka.
13 października 2016
Subject 13
Po Subject 13 sięgnęłam tak naprawdę z prostej przyczyny.
Miała być to gra o tematyce science fiction, czyli takiej jaką lubię
najbardziej. Wszystko się zgadza – produkcja porusza kwestię fizyki kwantowej,
teorii wieloświatów i wielowymiarowości
wszechświata. Miodzio. Jakaż szkoda, że gra nie rozwija w pełni swojego
potencjału i kończy się tam, gdzie powinna zaczynać się rozkręcać.
21 sierpnia 2016
Selma and the Wisp
Selma and the Wisp to
horrorzasta, zręcznościowa platformówka 2D popełniona przez polskich
developerów z Toucan Studio. Jak sami podkreślają inspiracje czerpali z
tytułów takich jak Limbo czy Badland. Wspólnym mianownikiem tychże gier jest z
całą pewnością styl graficzny, w jakim zostały wykonane, ale i czyhająca za
każdym rogiem śmierć.
6 sierpnia 2016
The Assembly
Czym jest Assembly łatwo odgadnąć już na pierwszy rzut oka. Gra
stworzona przez brytyjskie studio nDreams specjalizujące się w tworzeniu
produkcji pod gogle VR jest kolejną z serii „wirtualnych spacerów”. Gry tego
typu mają zarówno wielu zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Mówi się,
że owe produkcje nie są grami, a interaktywnymi filmami. Po części jestem
skłonna się z tym zgodzić. Jednak Assembly czym by nie było, od miana „interaktywnego
filmu” ratuje się rozmaitością zagadek i łamigłówek. I choć nie są one
specjalnie wysokiego poziomu, to zapewniają zabawę na około 6 godzin.
23 lipca 2016
Bohemian Killing
Bohemian Killing to dzieło polskiego studia o nazwie The Moonwalls. Twórca zaserwował nam inną niż zwykle odsłonę gry przygodowej. Generalnie trudno nawet nazwać ją grą przygodową. Jest to bardziej dramat sądowy, w którym wcielając się w zabójcę, staramy się tak odtworzyć wydarzenia, aby umknąć przed sprawiedliwością (to jest przed gilotyną).
The Eyes of Ara
Jeśli ktoś z Was od długiego czasu narzekał na gry, w których nie trzeba myśleć, na gry, które „przechodzą się same”, na gry, które nie stanowią żadnego wyzwania i na gry, które są za krótkie, niech koniecznie sięgnie po The Eyes of Ara. Od dawien dawna nie spotkałam się z tak mentalnie wymagającą grą, która pochłonęła mnie na ponad 10 godzin nie byle jakiego główkowania. Ale do tychże zagadek, będących niezaprzeczalnie największą zaletą gry, wrócimy za chwilę.
The Eyes of Ara zaczyna się, gdy jako główny acz bliżej nam nie znany bohater, przybijamy łódką do brzegów tajemniczego zamczyska, od dawna już przed nikogo niezamieszkałego. Gracz może z początku obawiać się, że będzie to rozgrywka z serii „przechodzonych”, jednak nic z tych rzeczy. I pomimo że na początku pływamy łódeczką, później chodzimy sobie wokół zamku, to już gdy do tegoż zamczyska wchodzimy, zaczyna się przed nami typowa point and clickowa zabawa.
The Eyes of Ara zaczyna się, gdy jako główny acz bliżej nam nie znany bohater, przybijamy łódką do brzegów tajemniczego zamczyska, od dawna już przed nikogo niezamieszkałego. Gracz może z początku obawiać się, że będzie to rozgrywka z serii „przechodzonych”, jednak nic z tych rzeczy. I pomimo że na początku pływamy łódeczką, później chodzimy sobie wokół zamku, to już gdy do tegoż zamczyska wchodzimy, zaczyna się przed nami typowa point and clickowa zabawa.
10 lipca 2016
Goetia
Goetia swą premierę miała 14 kwietnia 2016 roku i od pierwszych
chwil swojej cybernetycznej egzystencji zbierała same pochwały. Opis twórców
sugeruje, że w grze kierować będziemy poczynaniami ducha 12-letniej Abigail,
która za zadanie obierze sobie odkrywanie mrocznych tajemnic swoich przodków. Tajemnice
Blackwoodów okażą się nie byle jakimi, gdyż od wielu pokoleń zajmowali się oni
czarną magią, kontaktami z demonami oraz próbą odkrycia nieśmiertelności.
Sam już tytuł przybliża nam tematykę gry. Otóż Goetia (PL
Goecja) jest to system magiczny opierający się na przyzywaniu duchów i demonów
do realnego świata, by służyły one magowi. Właśnie takim hokus-pokus zajmowali
się krewni naszej protagonistki. Warto wspomnieć, że nawet zakończenie jest
przewrotne, gdy okazuje się, że nic nie jest takie, jak nam się wydawało.
15 czerwca 2016
Moebius: Empire Rising
Tytułowy Moebius nie jest (jak można by mylnie pomyśleć) bohaterem gry. Moebius był niemieckim matematykiem, który stworzył pojęcie wstęgi Moebiusa. Wstęgi, która fizycznie istnieje w trzech wymiarach, sama będąc dwuwymiarową, a ponadto posiadając tylko jedną stronę. Ale koniec już tych naukowych dywagacji - krótko mówiąc filozofia wstęgi jest następująca: wszystko co istnieje teraz, było już kiedyś i wróci ponownie w przyszłości. Tematyka ta (zataczanie koła czasu w czwartym wymiarze) jest również tłem fabularnym gry.
10 czerwca 2016
Sherlock Holmes: The Devil's Daughter
My: fani, zwolennicy i obsesyjnie miłujący (to o mnie)
postać Sherlocka Holmesa czekaliśmy na kolejną odsłonę gier sygnowanych jego
nazwiskiem dwa żałośnie długie lata. I oto jest - Sherlock Holmes: The
Devil's Daughter.
Najczęściej zadawanym pytaniem odnośnie gry było: jak bardzo
inna będzie ta gra od Testamentu Sherlocka Holmesa czy Zbrodni i Kary? Odpowiedź brzmi: nie
bardzo. Nie poczytuję tego jednak jako wadę, bowiem gra została od czasów
„Zbrodni i Kary” mocno rozbudowana. Niestety dla fanów klasycznych przygodówek,
rozbudowanie to oznacza elemeny rozgrywki takie jak czasówki czy
zręcznościówki. Wszelkie te „dobrodziejstwa” można co ciekawe, pominąć. Tak
samo jak elementy logiczne. Przyjdzie nam więc zmierzyć się z rozwiązywaniem
zagadek typowych dla point and clicków, ale też rozegramy bijatykę, czeka nas
strzelanina, będziemy skradać się czy też balansować na linie. I podkreślę raz
jeszcze: wszystko to można pominąć magicznym klawiszem spacja. Czy jest to
dobre rozwiązanie? Nie mnie oceniać. Ilu graczy, tyle opinii. W każdym razie
osoby, które wolą skupić się na samej fabule i nie chcą na wiele godzin utknąć
przy zadaniu logicznym, będą zadowolone. Sprawę trzeba też postawić jasno: gra znów
jest prosta. Daje satysfakcję, jednak dla miłośników myślenia „aż czacha dymi”
Devil’s Daughter może być rozczarowujące. Jedno jest pewne: czasy Holmesa jako
typowej gry point and click przeminęły bezpowrotnie.
24 maja 2016
Lilly looking through - recenzja
Lilly Looking Through zachęciła mnie swym podobieństwem do Botaniculi - gry, która odbiega od mojego ulubionego typu przygodówek, jednak mnie oczarowała. I rzeczywiście LLT do Botaniculi podobna jest, jednak jedynie na płaszczyźnie grafiki oraz mechaniki. Może jeszcze fabuła była podobnie "spłaszczona" jak w Botaniculi. Ktoś z Was mógłby zapytać: "A czy w ogóle w LLT jest jakaś fabuła?" Ano, odpowiem że jest.













