środa, 1 lutego 2017

Batman

Jeszcze do niedawna słysząc, że Telltale Games tworzy nowy tytuł czułam narastające we mnie podniecenie. Kiedy dowiedziałam się, że studio pracuje nad Batmanem w znanej im dotąd przygodówkowej konwencji pomyślałam, że szału raczej nie będzie. Powinnam była zawierzyć memu instynktowi i przejść obok gry obojętnie. Ale z miłości do Christiana Bale’a (jeden z filmowych Batmanów) dałam grze szansę. Tytuł dostarcza przeciętnej rozrywki, spójnej i wciągającej historii, kilku interesujących postaci oraz ciekawie zrealizowanych walk, ale nic ponadto.


Kolejna marka w rękach Telltale

Batman jak wielu innych superbohaterów początek swój zawdzięcza amerykańskim komiksom z połowy XX. wieku. Telltale po raz kolejny sięgnęło więc jedynie do napisanych już historii, postaci i ich przeszłości. W grze pojawia się zarówno Harvey Dent (Dwie Twarze) jak i Joker. Zobaczymy też komisarza Jamesa Gordona (wyjątkowo podobnego do filmowego Gary’ego Oldmana). Szkoda tylko, że tytułowy bohater jak dla mnie nie ma w sobie nic interesującego. Gdyby choć trochę był podobny do Bale’a… No, ale koniec marzeń.  
Tylko nie po twarzy! To moja polisa na życie!

To co zawsze plus minimum nowości

Kto grał choćby w The Walking Dead od Telltale Games ten poczuje się w Batmanie jak w domu. Niczym nie odbiegające sterowanie postacią za pomocą WSADu, walki rozgrywane w sposób typowo zręcznościowy: gracz musi po prostu nadążyć za wciskaniem wyświetlających się aktualnie klawiszy. Kombinacji klawiszy jest tu nieco więcej niż w innych grach TTG, ale mimo to gra wciąż jest łatwa i nie sprawia żadnej satysfakcji z pokonywania łatwych przeciwników. Po raz pierwszy spotykam się jednak z opcją gry grupowej. Polega ona na tym, że możemy udostępnić swoją rozgrywkę, a podejmowane przez nas decyzje w grze zostaną na bieżąco osądzone przez innych graczy. Nie wiem jednak czy był sens w zaimplementowaniu takiej opcji w grze. Może ma to jakąś wartość socjologiczną dla twórców, ale dla mnie motyw zupełnie zbędny. 

W Batmanie jest też więcej – nazwijmy to – elementów erpegopodobnych. Może to za duże słowo, ale Batman dysponuje tak zwanym Kodeksem, gdzie uzupełniane są na bieżąco informacje o bohaterach gry, może korzystając z komputera poczytać e-maile i gazety informujące o aktualnych wydarzeniach, a nawet dość często ogląda sobie telewizyjne wiadomości (to pewnie z samouwielbienia, gdyż najczęstszym bohaterem wiadomości jest on sam). Takie wybiegi wzbogacają grę, jej historię. Jest to jedna z rzeczy, która mi się spodobała. Czymś nowym dla produkcji Telltale jest też bawienie się w Sherlocka Holmesa. Kilka razy będziemy musieli odtwarzać przebieg zbrodni poprzez logiczne łączenie poszlak. Nie jest to jednak wybitnie trudne zadanie, jak i cała gra do najtrudniejszych nie należy. Ba! Nie należy nawet do lekko trudnych.

Kodeks gdzie znajdziemy przydatne informacje wzbogacające historię

W fabule najlepsze są ponownie wybory do dokonania

Tym razem już nie takie moralne, jakimi zalewają nas ostatnio deweloperzy w niejednym tytule. Ma się jednak wrażenie, że wybór jaki podejmiemy każdorazowo będzie miał wpływ na rozgrywkę i na zakończenie tytułu po wszystkich pięciu epizodach. Muszę Was rozczarować. Nasze wybory nie sprawią, że uratujemy lub zniszczymy świat. Sam nawet ostatni epizod może skończyć się jedynie w dwojaki sposób, które to jednak sposoby na dobrą sprawę niewiele się od siebie różnią. I choć fabuła jest ciekawa i znajdziemy tu kilka zaskakujących plot twistów to kopara nam nie opadnie, a gały na wierzch też nie wyjdą. 

Ot nasz dzielny Bruce Wayne, bogacz który swą zamożność dostał w spuściźnie po zamordowanych rodzicach, po raz kolejny stara się uratować rodzinne miasto Gohtam przed narastającą korupcją i przestępczością. Pomaga więc przyjacielowi – Harveyowi Dentowi, w wygraniu stołka burmistrza. Za dnia walczy u boku Denta jako podziwiany i kochany Bruce Wayne, nocą zaś sam wymierza sprawiedliwość pod maską Batmana. I wszystko byłoby nawet dobrze, gdyby nie okazało się, że ktoś zaczyna wyciągać brudy z przeszłości Bruce’a. Po Gotham krążą plotki, jakoby rodzice Bruce’a konspirowali z największymi gangsterami miasta i wszystko to, co dobrego zrobili dla miasta było jedynie przykrywką dla ich prawdziwych, nielegalnych inwestycji. Czy wszystko to jest prawdą? I czy Bruce może już komukolwiek wierzyć? Czy Kobieta-Kot, z którą połączy go interesująca relacja jest godna zaufania? A może powinien skorzystać z pomocy jedynej wiarygodnej dziennikarki w mieście? Historia może i nie najgorsza, jednak tak naprawdę ani mnie ona nie grzeje, ani mnie nie ziębi.

Wybory wydają się mieć znaczenie, ale tylko się wydają


Gra na tle innych produkcji TTG jest zdaje się dłuższa od pozostałych. Nie wiem jednak na ile przyczyniło się do tego uniemożliwienie graczowi przeklikiwania kwestii dialogowych. Nie jest to więc ani plus ani minus. Na pewno dużym plusem (zwłaszcza dla fanów Batmana) jest doskonałe odwzorowanie w grze miasta Gotham, szpitala Arhkam jak również postaci takich jak choćby Alfred. Czuć tu atmosferę towarzyszącą komiksom oraz filmom o Człowieku Nietoperzu. Niemniej ośmielę się napisać, że jest to tytuł raczej dla fanów Batmana. Pozostali gracze odpuszczając sobie produkcję naprawdę niczego nie stracą.

Trzeba przyznać, ze walki cieszą oko, a nawet dwoje oczu
+ dopracowane tło graficzno-muzyczne
+ mała rzecz a cieszy – możliwość dostosowania kolorystyki urządzeń Batmana, towarzyszącej nam później przez całą grę
+ ciekawie zrealizowane walki
- nic nowego – rozwiązania od TTG ulegają wyeksploatowaniu
- historia nie porywa
- nic nie sprawi, że zapamiętam ją na dłużej

6/10

Data premiery: 02.08.2016