środa, 15 marca 2017

Deus Ex Mankind Divided

Minęły równo 3 miesiące od momentu gdy ukończyłam granie w Human Revolution. Ten poprzedni Deus Ex wstrząsnął mną do granic możliwości. Zaczarowała mnie ta futurystyczna fabuła, poczucie osaczającego zagrożenia, ciekawi NPCe i generalnie okrzyknęłam tę grę jako jedną z moich „najulubieńszych”. Mankind Divided, choć nie jest grą kiepską, to jednak nie zasługuje na ocenę na poziomie swojej poprzedniczki. Tytuł wart jest zapoznania się, jednak tym razem w fotel nie wgniata. Ot graficzna uczta dla oczu, ciekawa, fabularna kontynuacja augmentowanego świata, fajna mechanika no i przede wszystkim dobra rozrywka. O ile jednak mam chęć wrócić do Human Revolution, to Mankind Divided nie przejdę po raz drugi już na pewno.


piątek, 10 lutego 2017

Memoranda

Nie trzeba mi było długo zwlekać aby zagrać w grę Memoranda. Dowiedziałam się o niej na niedługo przed jej premierą. Do sięgnięcia po tytuł przekonały mnie dwie rzeczy: wyjątkowo osobliwe screeny (grafika coś w sobie miała) oraz adnotacja twórców z Bit Byterz o tym, że gra inspirowana jest twórczością japońskiego pisarza Harukiego Murakamiego. I mimo, że przeczytałam zaledwie pół jednego dzieła Harukiego (Norwegian Wood) to zaczarowało mnie ono do szpiku kości (przestałam jednak ją czytać, gdy w mojej głowie zaczęły rodzić się niebezpieczne wizje rzucenia się pod pociąg). Ale chociaż jego powieści mają gęstą atmosferę i ciężki, egzystencjalny wydźwięk, to lubię ten klimat. Dlatego z marszu wrzuciłam Memorandę na ruszt.



sobota, 4 lutego 2017

To The Moon

Jak to jest, że gra która ma 76 megabajty bije na głowę inne olbrzymie pozycje? Wszystko to za sprawą wyjątkowej, niecodziennej historii oraz wzruszającego soundtracku. To The Moon to przygodówka zaskakująca zarówno pod kątem mechaniki jak i rozwiązań fabularnych. Najbardziej zaskakujące było jednak to, że ta eksperymentalna gra zaczarowała mnie mimo wykonania w stylu izometrycznego 2D, które kojarzy mi się z japońskimi produkcjami typu Harvest Moon. Te 6-letnie już dzieło łamie popularne stwierdzenie, że w grach jedną z najważniejszych rzeczy jest powalająca i realistyczna grafika. W To The Moon jej nie ma. Twórcy z Freebird Games stworzyli dzieło niszowe i niezależne. Produkcja odniosła jednak tak wielki sukces, że w bieżącym roku pojawić się ma kolejna gra o przygodach niezłomnych naukowców pozwalających na spełnianie marzeń osobom znajdującym się na łożu śmierci.

środa, 1 lutego 2017

Batman

Jeszcze do niedawna słysząc, że Telltale Games tworzy nowy tytuł czułam narastające we mnie podniecenie. Kiedy dowiedziałam się, że studio pracuje nad Batmanem w znanej im dotąd przygodówkowej konwencji pomyślałam, że szału raczej nie będzie. Powinnam była zawierzyć memu instynktowi i przejść obok gry obojętnie. Ale z miłości do Christiana Bale’a (jeden z filmowych Batmanów) dałam grze szansę. Tytuł dostarcza przeciętnej rozrywki, spójnej i wciągającej historii, kilku interesujących postaci oraz ciekawie zrealizowanych walk, ale nic ponadto.


sobota, 28 stycznia 2017

Mass Effect 3

W zwyczaju mam, że gdy kończę grę od razu zabieram się za recenzję. Tym razem było inaczej. Nie chciałam pisać tej recenzji, bo to tak, jakbym żegnała się ze światem Mass Effect na zawsze. Chciałam przedłużać niemal w nieskończoność wrażenie, że tkwię jeszcze w tym uniwersum. Trylogia Mass Effect pochłonęła mnie na dziesiątki godzin. Nie boję się napisać, że była to jedna z najpiękniejszych wirtualnych przygód w moim życiu.

niedziela, 22 stycznia 2017

Mass Effect 2

Po czym poznaję, że gra mi się podobała? Oprócz tak oczywistych rzeczy jak popadanie w zachwyt, mam jeszcze inny wyznacznik. Zasiadając do pisania recenzji o jednym z lepszych tytułów lubię delektować się pisaniem, wspominać całą grę, wracać do niej myślami. Mass Effect ukończyłam w 30 godzin, a wiem że można by siedzieć nad tytułem dwa razy dłużej. Jednak był to tylko jeden magiczny weekend. Gdyby nie ustawiczne podawanie kropli do oczu już dawno moje gałki wypłynęły by poza oczodoły i podzieliły losy pierwszej Normandii. Ten kto czytał moje dywagacje na temat pierwszej części trylogii Mass Effect ten wie, że nie do końca byłam nią zachwycona. Ale dałam szansę części drugiej i była to doskonała decyzja. Już po kilku pierwszych minutach zakochałam się w grze i zarwałam dwie kolejne noce przed monitorem (co zdarzyło mi się ostatnio chyba dekadę temu).


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Mass Effect

Mass Effect. Jeśli nie kojarzysz tej gry, to z pewnością kojarzysz przynajmniej sam tytuł. Nie? No to już nic nie poradzę. Ominął Cię dość ciekawy kawał popkultury, który to trwa nieprzerwanie do dziś. Mass Effect, to nie tylko (jak dotąd) trylogia gier akcji, ale również tetralogia powieści wydawanych pomiędzy tymi trudnymi dla graczy momentami – premierami kolejnych gier.

Nie ma sensu na recenzowanie gry z punktu widzenia dzisiejszego rozwoju gier pod kątem wizualnym. Nie ma co ukrywać – pierwszy Mass Effect już nieco się zestarzał, ale jeśli ktoś ma aż tak wyjątkową awersję do mało efektownych teł sprzed dekady zawsze może sięgnąć po upiększające grę mody. Tak więc wyobraźmy sobie, że cofamy się w czasie do dnia premiery Mass Effect.



piątek, 6 stycznia 2017

GRAVEN: The Purple Moon Prophecy

Nie lubię bajerować, toteż zgodnie z prawdą przyznam, że dotąd szerokim łukiem omijałam produkcje HOPA. Hidden Objects w jakie kiedykolwiek grałam rozczarowywały mnie brakiem pomysłu oraz ciągnącą się jak flaki w oleju akcją. Najwyraźniej albo trafiałam na kiepskie produkcje, albo nie zdołałam dokopać się do tych naprawdę dobrych, które mogłyby zmienić moje nastawienie do nich. Graven: The Purple Moon Prophecy zmieniło. I chwała jej za to.