poniedziałek, 16 stycznia 2017

Mass Effect

Mass Effect. Jeśli nie kojarzysz tej gry, to z pewnością kojarzysz przynajmniej sam tytuł. Nie? No to już nic nie poradzę. Ominął Cię dość ciekawy kawał popkultury, który to trwa nieprzerwanie do dziś. Mass Effect, to nie tylko (jak dotąd) trylogia gier akcji, ale również tetralogia powieści wydawanych pomiędzy tymi trudnymi dla graczy momentami – premierami kolejnych gier.

Nie ma sensu na recenzowanie gry z punktu widzenia dzisiejszego rozwoju gier pod kątem wizualnym. Nie ma co ukrywać – pierwszy Mass Effect już nieco się zestarzał, ale jeśli ktoś ma aż tak wyjątkową awersję do mało efektownych teł sprzed dekady zawsze może sięgnąć po upiększające grę mody. Tak więc wyobraźmy sobie, że cofamy się w czasie do dnia premiery Mass Effect.



piątek, 6 stycznia 2017

GRAVEN: The Purple Moon Prophecy

Nie lubię bajerować, toteż zgodnie z prawdą przyznam, że dotąd szerokim łukiem omijałam produkcje HOPA. Hidden Objects w jakie kiedykolwiek grałam rozczarowywały mnie brakiem pomysłu oraz ciągnącą się jak flaki w oleju akcją. Najwyraźniej albo trafiałam na kiepskie produkcje, albo nie zdołałam dokopać się do tych naprawdę dobrych, które mogłyby zmienić moje nastawienie do nich. Graven: The Purple Moon Prophecy zmieniło. I chwała jej za to.

Quantum Break

Można wierzyć w różne rzeczy, ale czy uwierzycie, że do Quantum Break przekonała mnie już sama okładka gry oraz tematyka poruszająca zagadnienia fizyki kwantowej? Naprawdę więcej nie było mi trzeba. Żadnych trailerów przed rozgrywką, żadnych cudzych letsplejów, żadnych wcześniejszych recenzji. Po prostu zasiadłam i od pierwszych minut wiedziałam, że to jest to. Więcej - często mam przebłyski geniuszu (żart) i po pierwszych kilku sekundach wiem już, że gra będzie doskonała. Tak było i tym razem.

Zaginięcie Ethana Cartera (redux)

Co jest takiego fenomenalnego w tej grze, że jedni pieją z zachwytu, a inni unoszą jedynie oczy do góry i mamroczą coś w stylu „jakbym chciał popatrzeć na widoczki, to poszedłbym do lasu”? No właśnie, czy jakiś tytuł (prócz Minecrafta) może budzić tak skrajne emocje? Jak widać może i zdaje się, że chyba wiem dlaczego…


sobota, 31 grudnia 2016

Art of Murder: Klątwa Lalkarza

Zaczarowana jakąś magiczną… magią pierwszego Art of Murder z marszu rozpoczęłam grę w Klątwę Lalkarza – kolejną odsłonę przygód nieco mądrzejszej tym razem agentki FBI – Nicole Bonnet. I wiecie co? Jak na razie magia wciąż trwa.

czwartek, 29 grudnia 2016

Art of Murder: Sztuka Zbrodni

Pierwsza odsłona gier z serii Art of Murder to kawałek dobrego point and clicka. Jest to zdecydowanie sztandarowy przedstawiciel gatunku, gdzie rozwiązujemy zagadki, zbieramy przeróżne rzeczy, rozmawiamy z napotkanymi postaciami i musimy wykazać się logiką. Gra ma już 9 lat, a ja muszę przyznać, że brakuje mi takich właśnie przygodówek. Nieprzekombinowanych, z prostą historią, wyważonymi zagadkami i bez udziwnień w mechanice. Zostało mi powzdychać i od czasu do czasu zagrać w takie właśnie klasyki, aby zresetować swój przesiąknięty gamingową akcją głowę.

czwartek, 22 grudnia 2016

The Walking Dead: A New Frontier

Serii The Walking Dead od Telltale Games nie trzeba przedstawiać. Od momentu, gdy w roku 2012 na świat wydany został pierwszy sezon tej epizodycznej przygodówki, gamingowy świat zmienił się nie do poznania. Mimo, że już wcześniej w innych tytułach niektórzy producenci próbowali wpleść do gier system wyborów moralnych, nigdy nie poniosło się to takim echem jak w przypadku The Walking Dead.

Deus Ex: Human Revolution

Gra, którą tu recenzuję jest zaprawdę czymś wyjątkowym. Gry takie jak ta sprawiają, że zadaję sobie pytanie „dlaczego dopiero teraz?” No właśnie – dlaczego tak długo zwlekałam z Deus Ex? A no dlatego, że w mojej „karierze” gracza długo z podium nie schodził Call of Duty i wszystkie inne gry akcji wydawały mi się głupimi strzelankami. O jakże się myliłam. Deus Ex: Human Revolution to jedna z najbardziej rozbudowanych fabularnie gier. To nie tylko gra akcji, ale i sprytnie wpasowany RPG. A w dodatku, niesie w sobie filozoficzny przekaz.