środa, 24 sierpnia 2016

Gabriel Knight: Sins of the Fathers - 20th anniversary edition

Pierwotna wersja gry Gabriel Knight: Sins of the Fathers wydana w 1993 roku przez Sierra On-line była hitem. W wielu amerykańskich jak i zagranicznych pismach branżowych oceniana była prawie wyłącznie maksymalną liczbą punktów. Zdobyła także wiele nagród w tym nagrodę gry roku (według Computer Gaming World). Gabriel Knight nie skończył swej kariery na części pierwszej, gdyż łącznie wydano trzy gry/ Jednak póki co, tylko pierwsza część doczekała się remakeu. Pierwowzór został tak mocno doceniony przez fanów, że w 20 lat później jego odświeżona edycja ujrzała światło dzienne. Tym razem produkcją zajęło się brytyjskie studio Pinkerton Road (odpowiedzialne za Moebiusa) z główną pomysłodawczynią pierwowzoru na czele. Mowa tu oczywiście o utalentowanej pisarce Jane Jensen.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Selma and the Wisp


Selma and the Wisp to horrorzasta, zręcznościowa platformówka 2D popełniona przez polskich developerów z Toucan Studio. Jak sami podkreślają inspiracje czerpali z tytułów takich jak Limbo czy Badland. Wspólnym mianownikiem tychże gier jest z całą pewnością styl graficzny, w jakim zostały wykonane, ale i czyhająca za każdym rogiem śmierć. 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Bear with me

W sierpniu tego roku przygodomaniacy dostali do swych łapek produkt chorwackich producentów z Exordium Games o dwuznacznym tytule „Bear with me”* (Bear jako rzeczownik oznacza w języku angielskim niedźwiedź, jako czasownik – cierpieć, a „bear with me” jako cały zwrot znaczy tyle co… „Proszę o chwilę cierpliwości”)


Twórcy zapowiadali opracowanie epizodycznej gry point and click w stylu noir. I choć nie każdy lubi klimaty noir (ja należę właśnie do tych nielubiących), to grą zachwyciłam się już w momencie pojawienia się samego menu startowego. Menu urzekło mnie (jak cała grafika w grze) swoim czarno-białym przytłaczającym klimatem, ale to co sprawiło, że dosłownie otworzyłam usta zachwytu, była piosenka tytułowa. Śpiewana głosem małej, bezbronnej dziewczynki a jednak wywołała wrażenie, że gra będzie psychotyczna w pozytywnym (dla mnie) słowa tego znaczeniu.

sobota, 6 sierpnia 2016

The Assembly



Czym jest Assembly łatwo odgadnąć już na pierwszy rzut oka. Gra stworzona przez brytyjskie studio nDreams specjalizujące się w tworzeniu produkcji pod gogle VR jest kolejną z serii „wirtualnych spacerów”. Gry tego typu mają zarówno wielu zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Mówi się, że owe produkcje nie są grami, a interaktywnymi filmami. Po części jestem skłonna się z tym zgodzić. Jednak Assembly czym by nie było, od miana „interaktywnego filmu” ratuje się rozmaitością zagadek i łamigłówek. I choć nie są one specjalnie wysokiego poziomu, to zapewniają zabawę na około 6 godzin.

Yesterday


Yesterday ukazało się w pierwszym kwartale 2012 roku. Fani hiszpańskiego studia Pendulo obawiali się, czy deweloperzy dotąd wydający przygodowe gry komputerowe będące raczej komediami podołają thrillerowi psychologicznemu. Uprzedzając nieco resztę recenzji mogę śmiało stwierdzić, że owszem, podołali. Jednakże trzeba dodać, że nie potrafili się powstrzymać, aby w ów thriller nie tchnąć wielu przezabawnych dialogów. Bowiem kimże byliby twórcy takich hitów jak Runaway czy The Next Big Thing bez odrobiny komizmu przelanego do rozgrywki?

Yesterday to nie tylko tytuł. Yesterday to nazwisko jednego z głównych bohaterów, którego poczynaniami przyjdzie nam kierować. Jego historia jest niezwykle fascynująca, ale i zagmatwana. Generalnie prawie do samego końca nie wiemy kim był oraz kim jest. Powiem więcej, John Yesterday sam tego nie wie.

niedziela, 31 lipca 2016

Life is Strange


Za chwilę minie dwa lata, odkąd na rynku gier ukazał się pierwszy epizod Life is Strange. A ja bardzo chętnie, niczym główna bohaterka gry cofnęłabym się w czasie, aby zagrać w nią dużo wcześniej. Bowiem Life is Strange jest jedną z tych gier, którymi żyje się jeszcze na długo potem.

Historia, z którą przyjdzie nam się zmierzyć jest niebanalna, choć na początku może się taką wydawać. Wcielamy się postać 18letniej uczennicy Akademii sztuk pięknych Maxine Caufield. Jest to cicha, delikatna i introwertyczna dziewczyna, która po pięciu latach pomieszkiwania w Seattle wraca do rodzinnej zatoki o nazwie Arcadia Bay, by podjąć tam studia fotograficzne. Nie potrafi jednak odnaleźć się w nowym społeczeństwie. Jest wyszydzana przez innych studentów i nie potrafi się pogodzić, że szkoła podzielona jest na tych lepszych i gorszych. Brzmi trywialnie – może i tak, ale w grze drzemie moc. Nie tylko z resztą w grze, bo jak się okazuje, pewna moc zdaje się budzić również w bohaterce. Kiedy jest świadkiem pewnego morderstwa odkrywa w sobie zdolności cofania się w czasie. Czy wyniknie z tego coś dobrego? To zależy, gdyż gra w ostatnim, piątym epizodzie oferuje nam w gruncie rzeczy dwa zakończenia. Jakby tego było mało, podczas całej rozgrywki przyjdzie nam podejmować zwariowane decyzje, które będą niosły za sobą poważne konsekwencje. I nie, nie są to wybory pozorne, one naprawdę odzwierciedlają późniejsze ich następstwa. Może od nas na przykład zależeć czyjeś życie lub wszelkie stosunki międzyludzkie. Kiedy dane było mi grać w serię The Walking Dead od Telltale Games również niejednokrotnie przytłoczona byłam powagą dokonywanych wyborów moralnych. Lecz pomimo całej sympatii dla produkcji Telltale muszę przyznać, że francuskie studio DONTNOD Entertainment tworząc Life is Strange dosłownie „pozamiatało” temat. Jak dotąd uważam, że w tej materii nie mają sobie równych.

sobota, 23 lipca 2016

Bohemian Killing

Bohemian Killing to dzieło polskiego studia o nazwie The Moonwalls. Twórca zaserwował nam inną niż zwykle odsłonę gry przygodowej. Generalnie trudno nawet nazwać ją grą przygodową. Jest to bardziej dramat sądowy, w którym wcielając się w zabójcę, staramy się tak odtworzyć wydarzenia, aby umknąć przed sprawiedliwością (to jest przed gilotyną).